Kategorie produktów

3 największe błędy popełniane
w serwisie telefonów i komputerów

Udajesz się do serwisu z uszkodzonym smartfonem lub laptopem. Zostawiasz swój drogi sprzęt, na który wydałeś ciężko zarobione pieniądze z myślą, że zajmie się nim profesjonalista.

Szansa, że tak będzie jest bardzo duża. W końcu dobrych, doświadczonych i wykształconych techników w naszym kraju nie brakuje. Problemem są warunki w jakich realizują swoje naprawy. Podstawy higieny pracy z elektroniką znają nieliczni, a strefa EPA czyli Electrostatic Protected Area, wielu kojarzy się z jakimś ulepszonym SPA…

Wystarczy przejść się przez każde, choćby średniej wielkości miasto, aby zobaczyć jak wiele niewielkich, ale licznie odwiedzanych zakładów zajmujących się naprawą przenośnej elektroniki znajduje się w każdym z nich.

Komputery, smartfony, tablety stały się dla nas podstawowymi narzędziami pracy, a ich awarie codziennością. I tak jak w przypadku samochodów, które co jakiś czas konserwujemy, a w razie awarii naprawiamy udając się do mechanika, tak podobnie postępujemy z komputerem zanosząc go do serwisu na czyszczenie, rozbudowę czy wymianę zużywających się past termoprzewodzących. Nie inaczej jest ze smartfonami, w których zużywają się baterie, głośniki, złącza czy układy scalone. Nic więc dziwnego, że serwisów jest dużo, klientów przybywa, a jak grzyby po deszczu powstają nowe.

Niestety, ale bardzo często są to miejsca
zabójcze dla Twoich urządzeń

Wystarczy, że w trakcie diagnostyki płyty głównej serwisant podniesie się z wygodnego fotela by sięgnąć do włącznika zasilacza laboratoryjnego, a wygenerowany zostanie impuls elektryczny o napięciu nawet 1500V.

To niedopuszczalne! W warunkach laboratoryjnych, gdzie produkowane są urządzenia elektroniczne, wolne od przepięć strefy EPA gwarantują bezpieczeństwo delikatnym mikroprocesorom. To w konsekwencji pozwala zachować im długą żywotność, a urządzeniu bezawaryjność.

Brak zabezpieczeń przeciw wyładowaniom elektrostatycznym w serwisie, w którym zostawisz swoje urządzenie, może przyczynić się do jego awarii.

Nikt tego nie kontroluje. Nikt nie ponosi odpowiedzialności.

Wydawać by się mogło, że brak procedur przeciwdziałaniu wyładowaniom ESD w takich miejscach, jak serwis telefonów czy laptopów, to skrajna nieodpowiedzialność. Przecież szkody jakie wywołują wyładowania elektrostatyczne są nieodwracalne, a straty, w tym te finansowe potężne. Można pokusić się o stwierdzenie, że brak strefy EPA w punkcie serwisowym, powinien być ścigany niczym brak higieny w restauracji czy niestosowanie zasad BHP w fabryce.

Tester opasek przed wejściem do strefy EPA

W małych punktach serwisowych procedury ESD są wyjątkiem

W rzeczywistości trudno znaleźć serwis komputerów czy smartfonów, gdzie stosowano by procedury przeciw wyładowaniom ESD, pozwalającym zabezpieczyć drogi sprzęt klientów. Wyposażenie strefy EPA wolnej od wyładowań ESD było do niedawna niesamowicie drogą inwestycją, często po prostu nie do przeskoczenia dla niewielkich, nierzadko rodzinnych interesów. Ci bardziej świadomi technicy, oczywiście wiedzą o niebezpieczeństwie wyładowań, jednak wciąż błędnie sądzą, że na EPA ich firmy nie stać. A to wcale nie jest prawda!


Żeby udowodnić Wam, że zapewnienie choćby podstawowego poziomu bezpieczeństwa przeciw wyładowaniom elektrostatycznym w Waszej niewielkiej firmie nie pogrąży jej finansowo, sprawdziłem relatywnie tanie sposoby na rozwiązanie 3 najczęstszych błędów związanych z ESD jakie nagminnie popełnia się w Waszych firmach.

#1 Brak odpowiedniej odzieży wzmaga wyładowania

Na co dzień nosimy swoje ulubione ubrania, także w pracy. Bardzo często posiadają on domieszki sztucznych tkanin, które wzmagają wyładowania. Wiele osób zna to z takiej błahej sytuacji, w której odczuwa, że są „naelektryzowani”, ich ubrania „strzelają”, a dotykanie różnych przedmiotów powoduje „kopanie prądem”. Kiedy do tych sztucznych tkanin dodamy pranie ich w środkach zmiękczających, stajemy się prawdziwą naładowaną bombą, niszczącą delikatne elementy elektroniczne.

Niebeska Koszulka polo esd, niebieskie antystatyczne spodnie

ROZWIĄZANIE:

Dlatego tak ważne jest, aby w trakcie prac serwisowych nosić odpowiednie, antystatyczne ubrania, które sprawiają, że ładunki elektryczne nie przenoszą się na dotykane przez nas przedmioty. Ubrania ESD nie są dużym wydatkiem. Jednorazowy fartuch ESD kupimy za mniej niż 40 złotych. Taki solidny i wielorazowy kosztuje zaledwie dwa razy więcej. Jeżeli nie czujesz się dobrze w fartuchu, możesz wybrać ciemną bluzę ESD za około 120 złotych czy t-shirt za 60. Wybierając serwis, zwróć uwagę czy odzież w jakiej technicy wykonują swoje obowiązki, to charakterystyczna odzież antystatyczna.

#2 Nieprzystosowane stanowisko pracy

Wystarczy zajrzeć na YouTube, gdzie serwisanci z różnych krajów chwalą się swoimi umiejętnościami lub po prostu dzielą się wiedzą z innymi, chcącymi nauczyć się fachu. Można na nich zobaczyć, że ludziom tym, choć wiedzy i umiejętności trudno odmówić, to warunki w jakich dokonują swoich prac, często wołają o pomstę do nieba. Lakierowane nieuziemione biurka i blaty, pilśniowe płyty obłożone wyciętymi kawałkami jeansów, to moje „ulubione” znaleziska. Jak możecie się domyślić, takie warunki nie tylko nie zapewniają bezpiecznych warunków antystatycznych. One same w sobie są generatorami wyładowań.

Niebeska mata antystatyczna do lutowania

ROZWIĄZANIE:

Podstawowym elementem wyposażania miejsca pracy jest mata antystatyczna. W zależności od potrzeb, można taką kupić w dostosowanych rozmiarach. Najbardziej popularnym jest rozmiar 120 x 100 cm, jak choćby model RE-MSMS2-Z, który wraz z matą zawiera opaskę uziemiającą technika, przypinaną do maty oraz przewód do uziemienia płytki drukowanej przy której trwają prace. Wspominany zestaw to wydatek niewiele ponad 200 złotych, ale są też tańsze, bo i mniejsze maty, które wystarczą przy pracach na niewielkich urządzeniach. Wybierając punkt serwisowy, kieruj się nie tylko opiniami na jego temat, ale również zwróć uwagę na wyposażenie miejsca pracy. Jeżeli serwisant dokonuje napraw na starym blacie czy zwykłym niezabezpieczonym antystatycznie biurku, raczej nie powierzaj mu swojego urządzenia.

#3 Niezabezpieczone buty na niezabezpieczonym podłożu

Najbardziej pożądaną sytuacją byłoby posiadanie w serwisie specjalnej, antystatycznej podłogi. To rzeczywiście może już powodować konieczność głębszego sięgnięcia do kieszeni, na które nie każdy serwis może sobie pozwolić. Jednak poruszanie się po takiej podłodzie i tarcie, do którego dochodzi podczas kontaktu obuwia z nią, to są potężne impulsy elektryczne, mające fatalne skutki na warunki ESD w pomieszczeniu. Problem można bardzo łatwo wyeliminować.

Białe buty antystatyczne

ROZWIĄZANIE:

Wystarczy zdecydować się na zakup dedykowanego obuwia antystatycznego. W ofercie wielu sklepów znajdziemy buty o różnym fasonie, które zapewniają bezpieczeństwo, komfort, ale również schludny wygląd. Zabezpieczą nas przed wyładowaniami od strony podłogi, a przy tym są bardzo wygodne i przyjemne w noszeniu. Kupno takiego obuwia nie zrujnuje naszej firmowej kasy. Można wybrać jednorazowe ochraniacze na obuwie lub pełne buty ESD.

Jeżeli nie chcemy rozstawać się z własnym obuwiem, mogą zainteresować nas specjalne opaski ESD, które można przypiąć na własne obuwie codzienne. Doskonałym tego typu rozwiązaniem są opaski ESD na obuwie RE-006 . Z ciekawostek warto wspomnieć o propozycji dla pań noszących szpilki. Dla nich przewidziano specjalną opaskę IT-7804203, która pozwala zachować reprezentacyjny wygląd z zachowaniem bezpieczeństwa antystatycznego.

Za brak procedur ESD w firmie, finansowo odpowiadają zawsze klienci

Wyładowań elektrostatycznych nie widać gołym okiem. Czasem możemy je odczuć na własnej skórze czując, że coś nas „kopło”. Natomiast możliwości wykrycia uszkodzenia układu scalonego wywołanego wyładowaniem w posiadanym przez nas urządzeniu są w zasadzie zerowe. To oznacza, że udowodnienie, iż właśnie niewłaściwe warunki panujące w warsztacie przyczyniły się do awarii scalaków jest w zasadzie nierealne.

Bardzo często niszczycielska moc wyładowania, które dotknęło elektronikę, potrafi przez długi czas nie wykazywać żadnych negatywnych objawów. Natomiast problem może pojawić się z czasem w postaci skrócenia żywotności elementu czy nagłej niedyspozycji urządzenia. Powiązanie takiej usterki z pracami serwisowymi prowadzonymi w miejscu pozbawionym bezpiecznej strefy EPA, będzie nie do udowodnienia. Z problemem Klient zostanie sam, a koszty jej usunięcia spadną wyłącznie na niego.

Dlatego pamiętaj Kliencie, że oddając swój komputer czy telefon do serwisu, w którym nie przestrzega się rygoru przeciwdziałania wyładowaniom antystatycznym, sam narażasz się na zniszczenia, których każdy punkt serwisowy niewielkim nakładem mógłby uniknąć. Jeżeli tego nie robi, to dla własnego interesu unikaj takiego punktu, choćby pracowali tam najwięksi fachowcy. A Ty techniku, zadbaj o warunki pracy w jakich wykonujesz swoje zawodowe obowiązki. Bezawaryjna praca naprawianego przez Ciebie urządzenia, to najlepsza reklama i sposób na zaskarbienie sobie lojalności odwiedzających Cię klientów.

nasze marki